Kontuzje i prewencja

Rolowanie mięśni – instrukcja dla tancerek i biegaczek

Wałek nie „rozbija zrostów” - działa na układ nerwowy. Jak rolować łydki, uda i pośladki po treningu tańca lub biegu, ile czasu na grupę i których miejsc unikać.

rolowanie mięśni - kobieta roluje łydkę na macie

Wałek do rolowania zrobił w fitnessie karierę na jednym chwytliwym haśle: „rozbijam zrosty i powięź”. Problem w tym, że to hasło nie ma pokrycia. Siłą nacisku wałka nie da się mechanicznie „rozbić” tkanki, którą chirurg musiałby ciąć skalpelem. To, co czujemy po rolowaniu – luźniejsze, mniej obolałe mięśnie – to głównie reakcja układu nerwowego: nacisk i powolny ruch obniżają napięcie mięśnia i zmieniają odczuwanie bólu. Efekt jest realny, tylko mechanizm inny niż w legendzie. I to w zupełności wystarczy, żeby wałek trzymać przy macie.

Kiedy rolowanie ma sens

Najwięcej pożytku widzę w dwóch momentach. Po treningu tańca lub bieganiu rolowanie zmniejsza uczucie sztywności i opóźnioną bolesność mięśni następnego dnia. Przed treningiem krótkie, energiczniejsze przerolowanie (30-40 sekund na grupę) może pomóc wejść w większe zakresy ruchu bez efektu osłabienia mięśni, jaki bywa po długim rozciąganiu statycznym. Rolowanie nie zastępuje ani rozgrzewki, ani rozciągania – to trzeci, uzupełniający element.

Technika: wolno, konkretnie, z oddechem

Roluj powoli – około 2-3 centymetry na sekundę, nie „szorowanie” w tę i z powrotem. Gdy trafisz na wyraźnie tkliwy punkt, zatrzymaj się na nim na 20-30 sekund i oddychaj spokojnie, aż napięcie zelżeje. Docisk reguluj ciężarem ciała: ból w okolicach 5-6/10 to górna granica, przy zaciskaniu zębów i wstrzymywaniu oddechu układ nerwowy robi dokładnie odwrotność tego, o co nam chodzi. Na jedną grupę mięśniową wystarczy 60-90 sekund.

5 miejsc, które opłaca się rolować

  • Łydki – po tańcu na palcach i po bieganiu pierwsze do przerolowania; noga na wałku, druga na podłodze lub założona na wierzch dla większego docisku.
  • Przód i bok uda – mięsień czworogłowy w podporze przodem, a napinacz powięzi szerokiej (mały mięsień przy biodrze z boku) w lekkim skręcie; to lepszy adres niż samo pasmo biodrowo-piszczelowe, które jest twardym ścięgnem i bolesne rolowanie „IT bandu” na siłę niewiele wnosi.
  • Tył uda – siad z udem na wałku; docisk zwiększysz zakładając nogę na nogę.
  • Pośladki – siad na wałku z lekkim przechyleniem na jedną stronę, kostka założona na kolano drugiej nogi; rejon, o którym tancerki zapominają najczęściej.
  • Grzbiet piersiowy – wałek w poprzek pod łopatkami, ręce skrzyżowane na klatce, powolne przetaczanie od dołu łopatek do ich góry; świetne po dniu przy biurku.

Czego wałkiem nie dotykamy

Odcinek lędźwiowy kręgosłupa zostawiamy w spokoju – docisk wałkiem na dole pleców wywołuje obronne napięcie i uciska okolice nerek, a „chrupnięcia”, których niektórzy tam szukają, nie są żadną terapią. Nie rolujemy też szyi, dołu podkolanowego, pachwiny w okolicy węzłów chłonnych ani miejsc świeżo stłuczonych czy opuchniętych. Ból ostry, promieniujący do nogi albo mrowienie to sygnały, przy których wałek odkładamy i umawiamy się do fizjoterapeuty – spece od takich tematów piszą między innymi na projekt-fit.pl.

Jaki wałek wybrać

Na start polecam wałek gładki, średniej twardości, o długości ok. 30-45 cm – kosztuje 40-80 zł w Decathlonie czy sklepach sportowych i w zupełności wystarcza. Wałki mocno wypustkowane wyglądają profesjonalnie, ale dla początkujących bywają po prostu za bolesne, przez co ląduje się na płytkim oddechu i spiętym całym ciele. Twardszy sprzęt ma sens dopiero wtedy, gdy gładki przestaje robić wrażenie. Po kilku tygodniach regularnego rolowania różnicę czuć najbardziej tam, gdzie było najgorzej – u mnie, po latach na obcasach do tańców towarzyskich, były to łydki.